Anglia na Benefitach — Dokąd to wszystko zmierza?

Obrazek użytkownika malkontent

W pewnym momencie brytyjskie państwo opiekuńcze — niegdyś duma nowoczesnego społeczeństwa — zaczęło przypominać karykaturę samego siebie. Idea była szlachetna: zapewnić bezpieczeństwo każdemu, kto znalazł się w trudnej sytuacji. Jednak dziś ta sama idea coraz częściej zamienia się w wygodne usprawiedliwienie dla bierności, w pułapkę, z której niektórzy wcale nie chcą się wydostać ...

Współczesna Anglia to kraj, w którym lista zasiłków zdaje się nie mieć końca. Housing Benefit, Child Benefit, Universal Credit, Council Tax Support — możliwości pomocy jest tak wiele, że niektórzy już dawno przestali myśleć o pracy jako konieczności. Po co wstawać rano, skoro lokalny council opłaci mieszkanie, rachunki za prąd i gaz, a na jedzenie wystarczy karta zasiłkowa? Przecież pieniądze „z systemu” spływają co miesiąc jak w zegarku.

Ale te pieniądze nie biorą się znikąd. To ciężko pracujący ludzie — często właśnie ci obcokrajowcy, których łatwo krytykować — dokładają się podatkami do życia tych, którzy już dawno przestali szukać czegokolwiek poza kolejnym zastrzykiem gotówki z budżetu państwa. Zamiast wdzięczności, coraz częściej widać obojętność, a czasem i roszczeniowość. W niektórych regionach powstała wręcz cała „kultura benefitów”, gdzie dzień zaczyna się od alkoholu lub konsoli, a kończy... dokładnie tak samo.

Problem w tym, że z czasem to „państwo dobrobytu” zaczyna niszczyć samo siebie. Kiedy coraz mniej osób pracuje, a coraz więcej żyje z cudzej pracy — równowaga się załamuje. Zasiłki, które miały być ratunkiem, stają się kotwicą. Człowiek traci ambicję, a wraz z nią — poczucie sensu. Dzieci dorastają w domach, gdzie nikt nie zna pojęcia „poniedziałkowy poranek w pracy”. Czy to naprawdę przyszłość, jakiej chcemy?

Nie chodzi o to, by odebrać pomoc tym, którzy rzeczywiście jej potrzebują. Ale pomoc musi prowadzić do wyjścia z trudnej sytuacji, a nie do bezterminowego życia na koszt innych. Bo jeśli cały system uczy ludzi, że nic nie trzeba robić — to kto właściwie będzie jeszcze chciał pracować?

To pytanie, przed którym Anglia nie może już dłużej uciekać. Bo im dłużej ten system trwa bez zmian, tym więcej ludzi uwierzy, że życie „na benefitach” to nie problem — tylko sposób na przetrwanie. A w tym właśnie tkwi największe niebezpieczeństwo.

Trudno nie mieć wrażenia, że Anglia trochę się w tym wszystkim pogubiła. Pomoc, która miała dawać ludziom drugą szansę, coraz częściej odbiera im motywację. To smutne, bo przecież w założeniu system zasiłków miał budować wspólnotę, a nie ją rozleniwiać.

Jak Ty to widzisz? Daj znać w komentarzu — ciekaw jestem, jak wygląda to z Twojej perspektywy.

Reklama

Dodaj komentarz