Dokąd to wszystko zmierza?

Reklama

Obrazek użytkownika tasman

Nie wiem, jak wy, ale ja zaczynam się martwić o przyszłość. Nie chodzi mi tylko o kwestie polityczne czy społeczne, ale o to, jak sobie poradzimy finansowo w UK. Wszyscy wiemy, że życie tutaj nie jest tanie, a ostatnio ceny poszły w górę jeszcze bardziej. Nie mówię tu tylko o jedzeniu czy ubraniach, ale o podstawowych rzeczach, jak paliwo czy prąd. Jak się dowiedziałem, w przyszłym roku czekają nas kolejne podwyżki, które mogą wynieść nawet 30%. To jest szokujące!

Zastanawiam się, czy warto tu zostać, czy może lepiej wrócić do Polski. Wiem, że tam też nie jest łatwo, ale może jednak taniej i spokojniej. Nie chcę żyć w ciągłym stresie i niepewności, czy starczy mi na rachunki i jedzenie. Nie chcę też rezygnować z przyjemności i hobby, bo to też jest ważne dla zdrowia i samopoczucia. Chcę żyć normalnie i godnie, a nie na skraju ubóstwa.

Nie wiem, co zrobię, ale na pewno muszę się zastanowić nad swoją sytuacją. A wy? Co myślicie o tym wszystkim? Czy też macie podobne obawy? Czy planujecie coś zmienić? Czy może macie jakieś rady lub pomysły, jak sobie radzić z drożyzną? Podzielcie się swoimi opiniami i doświadczeniami w komentarzach. Może razem znajdziemy jakieś rozwiązania...

Tesco, Sainsbury's i Aldi nie mają wyjścia, straty im rosną, więc pakują wszystko w antykradzieżowe opakowania.
Rozumiem sklepy, bo kradzieże to plaga, zwłaszcza jak bieda doskwiera, ale takie "więzienie dla jedzenia" tylko dolewa oliwy do ognia. Lepiej by rząd przycisnął złodziei prawdziwymi karami, a nie traktował każdego klienta jak podejrzanego.

Dodaj komentarz