Od 25 lutego 2026 r. osoby z podwójnym obywatelstwem brytyjskim mogą mieć realny problem z wjazdem do UK

Od 25 lutego 2026 r. osoby z podwójnym obywatelstwem brytyjskim nie będą mogły w praktyce wjechać do Wielkiej Brytanii, jeśli nie pokażą ważnego brytyjskiego paszportu, nawet jeśli mają drugi, w pełni ważny paszport innego państwa i od lat na nim podróżują. Alternatywą ma być tzw.certificate of entitlement” do prawa pobytu, wklejany do paszportu innego kraju – ale kosztuje to aż 589 funtów, więc dla wielu rodzin za granicą to zaporowa kwota.

Paulwidnes1, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia CommonsZmiana wynika z nowych zasad granicznych: wszyscy podróżni (poza obywatelami brytyjskimi i irlandzkimi oraz kilkoma wyjątkami) będą musieli mieć elektroniczną autoryzację podróży (ETA), a obywatele brytyjscy nie mogą jej dostać, więc jedynym „dowodem prawa wjazdu” ma być brytyjski paszport albo ten drogi certyfikat. W praktyce oznacza to ryzyko odmowy wejścia na pokład samolotu, promu czy pociągu już za granicą, zanim ktoś w ogóle dotrze do brytyjskiej kontroli paszportowej.

Media opisują już przypadki ludzi „uwięzionych” w martwym punkcie: dzieci Brytyjczyków mieszkających za granicą bez brytyjskich paszportów, osoby które nigdy go nie wyrabiały mimo obywatelstwa z urodzenia, czy ci, którzy przyjęli obywatelstwo kraju zakazującego podwójnego i teraz nie mogą pokazać brytyjskiego dokumentu bez ryzyka problemów.

Rząd tłumaczy to cyfryzacją systemu granicznego i dążeniem do „płynnej podróży” oraz lepszej kontroli bezpieczeństwa i migracji, ale w praktyce wygląda to jak klasyczna biurokratyczna pułapka dla diaspory po brexicie. Organizacje takie jak The3million apelują o tańsze, jednorazowe rozwiązanie – na wzór Kanady – zamiast horrendalnie drogiego certyfikatu, bo w obecnej formie przepis uderza w zwykłych obywateli, którzy nagle dowiadują się, że bez odpowiedniego „papierka” mogą zostać odcięci od kraju, którego są obywatelami.

Reklama

Dodaj komentarz